Rozdział 8 - Trening

Jego ruchy były niezwykle silne. Szybkość, z jaką trafiał w obrany cel, dezorientowała nawet system robota. Maszyna nie potrafiła dotknąć chłopaka, bo za każdym razem unikał ciosu. Gdy w pewnym momencie podcięła mu nogi i upadał, nareszcie zaświeciła się zielona kontrolka sygnalizująca, że zagrożenie minęło. Chwilę później jednak całkowicie zgasła, ponieważ chłopak, wykorzystując upadek, po prostu ją wyłączył.
Sala treningowa należała do tych najtrudniejszych, przeznaczonych na indywidualne ćwiczenia agentów, którzy chcieli pracować nad swoimi umiejętnościami. Składała się z trzech części. Po jednej stronie pomieszczenia znajdowały się wysokie, wąskie, metalowe belki, na których ćwiczyło się pojedynek z równowagą. Trzeba było jednocześnie zachować pełną koncentrację i nie upaść z wysokości oraz pokonać przeciwnika. Architekci wnętrza nie raczyli ułożyć materacy pomiędzy wystającymi z podłogi palami, przez co upadek nie należał do najprzyjemniejszych. Po drugiej stronie, tej, na której ćwiczył chłopak, na pierwszy rzut oka znajdowała się zwykła podłoga. Dopiero po bliższym przyjrzeniu można było zauważyć delikatne linie układające się w pewien wzór… To nie zagadka dla agentów. Kreski te wyznaczały granice podnoszącej się podłogi. W momencie włączenia całego mechanizmu, krawędzie zaznaczonego obszaru unosiły się, tworząc olbrzymi prostopadłościan o idealnie gładkich ścianach, pochylonych pod kątem czterdziestu pięciu stopni w stosunku do dolnej powierzchni bryły. Jeżeli agent zdążył się zorientować, wysuwały się uchwyty przypominające te na ściankach wspinaczkowych, dzięki czemu ratował się od spotkania z dnem. Stanowiła go płaska, betonowa podłoga, a uderzenie w nią skutkowało poważniejszymi obrażeniami niż w przypadku pierwszej części pomieszczenia. Ostatnia zabawka w sali była stosunkowo prostym mechanizmem.  Poziome belki, które poruszały się zgodnie z wyznaczoną wcześniej sekwencją, miały kształtować w ćwiczącym zmysł orientacji, przewidywania sytuacji, logicznego myślenia. Następne ruchy powtarzały się seriami, więc wystarczyło zauważyć konkretną kolejność, aby móc bez problemu unikać uderzeń ciężkimi pałkami. 
Obserwowała poczynania chłopaka, chociaż musiała przyznać, że Dominika miała rację – jego odsłonięta klatka piersiowa ciut ją dekoncentrowała. W tym wieku posiadał zaskakująco i wyjątkowo rozwinięte wizualnie predyspozycje fizyczne, jak to naukowo nazwała jej przyjaciółka. Skrzywiła się nieznacznie i potrząsnęła delikatnie głową. Ostatnią rzeczą, do jakiej by się zniżyła, było podziwianie agenta Diabła. Pomimo tego, że już tak naprawdę nim nie był i miał pracować wyłącznie dla niej, nadal pozostawał Dzieckiem Lucyfera. Obawiała się, iż raczej nic nie miało zmienić jej podejścia.
Próbowała ocenić jego umiejętności. Dostała polecenie od Roberta, żeby osobiście sprawdzić poczynania i postępy Mierzejewskiego. Na początku się wściekła. Z własnej woli miałaby zająć się nadzorowaniem Synusia Lucyfera? Nigdy. Ale później doszła do wniosku, że… Nie, nie doszła do żadnego wniosku. Była jeszcze bardziej wkurzona na wszystkich dookoła, przyszła na salę treningową wyłącznie dlatego, iż Robert dał jej kilka dni więcej urlopu w zamian za dostarczenie mu raportu o umiejętnościach Damiana. Jak dla niej – układ w miarę dobry, więc dlaczego miałaby się nie zgodzić? Problemem okazała się druga część rozmowy. Wtedy dopiero Robert raczył poinformować ją o jego prawdziwych planach. Na raporcie nie miało się skończyć. Chciał, aby dziewczyna zajęła się wytrenowaniem chłopaka w duchu ISAYSS, a nie imperium Diabła. Nad tym musiała się lepiej zastanowić. Nie miała najmniejszej ochoty spędzać czasu na uczeniu piętnastolatka logicznego myślenia, aczkolwiek zauważyła, że jest to idealna okazja do pozyskania pewnych informacji.
Patrzyła, jak chłopak przenosi się na część z belkami. W panelu wybrał losową sekwencję. Przez kilka sekund obserwował poruszające się pałki, a po chwili bez żadnego problemu wszedł pomiędzy ich części i bezbłędnie się wśród nich poruszał. Nie usłyszał kroków. Agnieszka bezszelestnie podeszła do klawiatury przy ścianie i zmieniła kolejność. Damian nie był na to przygotowany.
Mierzejewski, orientuj się – powiedziała i, zanim zaskoczony zdążył cokolwiek zrobić, przewrócił się na ziemię, gdy wskazana przez Agnieszkę belka zwaliła go z nóg. Zatrzymała system, czekając, aż coś powie.
Powiedziałam, żebyś się orientował. – Powtórzyła ruch belką, tym razem znajdującą się w miejscu, gdzie upadł. Znowu nie zdążył. Usłyszała tylko głośne przekleństwo.
Dziewczyna westchnęła.
Powtarzam ostatni raz – warknęła. Tym razem jednak Damian był przygotowany. Zanim belka zdążyła go przewrócić po raz trzeci, uskoczył w bok i wyszedł z zagrożonego obszaru. Odwrócił się w stronę miejsca, w którym jeszcze sekundę wcześniej stała przewodnicząca sektora Szóstego. Z zaskoczeniem stwierdził, że jest puste.
Czyżbyś kogoś szukał?
Jej głos rozległ się za nim. Jednak i tym razem nikogo nie zauważył. Na jego przystojnej twarzy pojawił się uśmiech.
Bawimy się w kotka i myszkę, tak?
Może być, ale zauważ, że to ty jesteś myszką.
Dźwięk jej głosu dobiegał jakby zewsząd. Odbijał się echem od ścian, sprawiając, iż nie był w stanie zlokalizować gdzie jest. Do momentu, w którym nie poczuł silnego uderzenia w brzuch. Nie miała na sobie stroju zadaniowego i zabójczej rękawicy. Złapał jej dłoń i okręcił tak, że trzymał ją za nadgarstki, tyłem do siebie. Usłyszał cichy, melodyjny śmiech.
Tylko na tyle cię stać? Prawie wyrwałam ci rękę, a ty nie jesteś w stanie zrobić mi krzywdy.
Poruszała się niezwykle szybko. W jednej chwili wykręciła się z wciąż trzymanymi dłońmi i dość brutalnie przycisnęła go do ściany, wyrywając ręce z mocnego uścisku. Złapała jego podbródek i pociągnęła tak, że patrzył jej w oczy. Na chwilę straciła wątek, gdy zorientowała się, iż nie ma wcale niebieskich, a zielone - najprawdziwsze, zielone tęczówki…
Słuchaj no, panie Mierzejewski. – Zła na siebie, że na chwilę straciła kontakt, postanowiła nie dać mu żadnej taryfy ulgowej. – Nie jestem porcelanową laleczką. Lekcja pierwsza brzmi: nie możesz patrzeć na płeć przeciwnika. Gdybym była facetem, nie traktowałbyś mnie tak delikatnie, już dawno byś takiemu przypierdolił, a mi nic nie zrobiłeś z tego względu, że jestem dziewczyną.
Lekcja pierwsza? – spytał zaskoczony.
Masz siłę, masz refleks, masz dziwne magiczne sztuczki, ale nie masz techniki. Ja mam to zmienić. Skoro jesteś agentem ISAYSS, musisz nauczyć się, że nie możesz polegać tylko na intuicji, bo czasami i ona zawodzi.
Puściła go.
Zadanie pierwsze: złap mnie.
Uważał, że będzie łatwo. Nigdy wcześniej tak strasznie się nie pomylił. Banalne polecenie, niemożliwe do wykonania. Miał ją tylko dotknąć, złapać, powalić na ziemię, a na początku nie był w stanie nawet jej dostrzec. Poruszała się pewnie, szybko, wręcz niewidzialnie. Nie miała na sobie profesjonalnego stroju – była ubrana w czarny top z czerwoną szóstką na plecach i zwykłe, materiałowe spodnie – więc był w szoku. Nic specjalnego, a potrafiła zniknąć.
Technika jest czymś, czego Diabeł was nie nauczył. Potraficie polegać na intuicji, pójść na żywioł, jesteście gotowi oddać życie. Tylko po co? Nie macie planu, koncepcji, nie potraficie w kilka sekund wymyślić, co powinniście zrobić. Jesteście robotami pozbawionymi wyobraźni. Pójście na żywioł nie jest kreatywne, jest po prostu idiotyczne. Jako agent ISAYSS masz być w stanie w sekundę zaplanować swoje ruchy na najbliższą godzinę. Ten plan ma być wyryty w twojej głowie, a potem masz nie myśleć, co robisz, realizować kolejne punkty swojej listy ruchów, nie zdając sobie z tego sprawy. Kontrolować czyny wcześniej, a potem je wcielać w układ ruchów ciała.
Miała niezwykle hipnotyzujący głos. Mówiła niesamowicie, mimowolnie słuchał, nie chcąc uronić ani jednego słowa. Zaczynał rozumieć jej opinię, reputację, nawet strach Diabła.
Jesteś porządnie wyszkolony, ale w sytuacjach nieprzewidywalnych nie wiesz, co masz robić. Zacinasz się, potem idziesz na żywioł. Myślisz o wykonywanych ruchach, a tak nie powinno być. Masz wyczyści ten durny łeb ze wszystkich zboczonych myśli dotyczących szkolnych koleżanek i oglądanych pornoli, ze wszystkich myśli dotyczących swojej rodziny, ze wszystkich myśli dotyczących strachu…
Uniósł głowę i dostrzegł, że stoi na wprost niego, niecałe cztery kroki dalej. Dotarło do niego, że jest… piękna. Miała w sobie coś, co go intrygowało, chociaż nie wiedział dlaczego. Jej bezwzględność oraz umiejętności seryjnej morderczyni sprawiały, iż była znana na całym świecie w towarzystwie osób związanych z tajnymi służbami. Prezydenci poszczególnych krajów zapraszali ją na rozmowy i słuchali jej rad. Lucyfer każdą swoją misję podporządkowywał sytuacji, w której przewodnicząca sektora Szóstego mogłaby mu przeszkodzić. Ludzie się jej bali pomimo faktu, że miała zaledwie piętnaście lat. Zabijała z zimną krwią, nie patrząc na to, czy powinna, czy nie. Słyszał plotki, iż specjalnie wychowywano ją po to, aby mordowała dla ISAYSS. Cóż, po tym co widział, wcale nie uważał te plotki za bujdy. Wręcz przeciwnie – coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że to szczera prawda.
Po co tu przyszłaś? – zapytał, obserwując reakcję Lasowskiej. Dziewczyna ani razu nie oderwała wzroku. Zachowywała się tak, jakby w ogóle jej nie przeszkadzało, iż cała sytuacja wygląda dość nienaturalnie, a sam chłopak jest skrępowany. W końcu nie wytrzymał: spuścił wzrok, próbując zawiesić go na jakimkolwiek innym elemencie w pomieszczeniu.
Agnieszka zaśmiała się cicho.
Przekonać się, czy naprawdę jesteś tak utalentowany jak mówią – odparła.
Jakieś wnioski? – Spojrzał na nią ponownie i uśmiechnął się delikatnie. No dobra, dziewczyna musiała przyznać, że rozumiała, dlaczego połowa przedstawicielek płci pięknej tak bardzo chciała, aby oni zostali w agencji. Zaczynając od aroganckiego, aczkolwiek cholernie seksownego Tomka, przez Adriana z niesamowitym poczuciem humoru i podejściem do życia, kończąc na morderczej wersji faceta idealnego w postaci Damiana Mierzejewskiego. Od tych słodkości i zalet chciało jej się wymiotować, ale…
Przystojny jest, co nie?
Ej, ty uosabiasz się kobietą czy mężczyzną? Bo zawsze myślałam, że jako mój wkurwiający głosik jesteś facetem, a teraz mi tu wyjeżdżasz z pochwałami na temat jego wyglądu.
Zauważ, iż ja tylko wyrażam twoje własne myśli.
Ano, też prawda. Dobra, wybaczam, ale hamuj się trochę.
Dziewczyna nie musiała się zbyt długo zastanawiać.
Jesteś beznadziejny.
Usta chłopaka rozciągnęły się w jeszcze szerszym, uwodzicielskim uśmiechu.
Dlaczego tak twierdzisz?
Do momentu, w którym nie uda ci się mnie zaskoczyć, wygrasz ze mną i na tym ucierpię, będę tak uważać. A z racji tego, iż ty wręcz boisz się uderzyć dziewczynę… Cóż, może to potrwać dłużej niż ci się wydaje.
Damian pokręcił delikatnie głową, ale przestał się uśmiechać.
Nie boję się uderzyć dziewczyny…
Podeszła do niego.
Doprawdy? Udowodnij to.
Spoliczkowała go. Był przyzwyczajony do fizycznego bólu, takie uderzenie nie robiło na nim wrażenia, jedynie go zapiekło. Spojrzał jednak na nią, zaskoczony. Poczuł, jak Lasowska łapie go za podbródek i siłą zmusza, żeby popatrzył jej w oczy.
Posłuchaj mnie uważnie. Nikt nie będzie się z wami cackał. Jesteście tutaj pomimo sprzeciwu dwóch bardzo ważnych sektorów. Dla mnie istniejecie tylko po to, aby dostarczać mi informacje o działaniach Diabła. Zrobicie coś nie tak, a znikniecie. Waszym najważniejszym zadaniem jest na razie trening. Macie być wyszkoleni jak agenci ISAYSS. Mnie, nie wiem dlaczego, kazano zająć się tobą. Gwarantuję, że jak nie będziesz się przykładał… Żałować możesz na innym świecie.
Nie wyglądała, jakby żartowała. Jej kolejne uderzenie w brzuch też tego nie potwierdzało. Miał tego dość.
Odparował uderzenie, atakując.
Nareszcie – warknęła Agnieszka, unikając ciosu.
Miała wrażenie, że ich ruchy powoli zaczynały się uzupełniać. Chłopak jakby dostrzegał, kiedy próbuje go uderzyć i sprawnie się cofał. Szkoda tylko, iż nie zauważał pewnego malutkiego szczegółu… Agnieszka, wykorzystując jego całkowite skupienie się na powaleniu jej na ziemię, bez problemu skierowała go w stronę tej części pomieszczenia, która unosiła się, tworząc prostopadłościan. Gdy znaleźli się na zaznaczonym obszarze, dziewczyna jednym sprawnym ruchem wyciągnęła z kieszeni plastikową lotkę i rzuciła ją w kierunku przycisku włączającego cały mechanizm. Nigdy nie chybiała.
Końce zaczęły się unosić wyjątkowo szybko. Agnieszka złapała za jeden z wysuniętych uchwytów, ratując się tym samym przed dość nieprzyjemnym spotkaniem z podłożem. Nie raz Rafał testował w ten sposób na niej koncentrację, próbował nauczyć ją, że nie może skupiać się wyłącznie na pojedynku, bo w każdej chwili ktoś wykorzysta to przeciwko niej. Podzielność uwagi należała do umiejętności, którą musiał posiadać każdy wysyłany w teren agent ISAYSS, niezależnie od tego, czy miał dziesięć lat, czy siedemnaście.
Damian nie był na to przygotowany, dokładnie tak jak ona, kiedy Rafał niespodziewanie włączał maszynę. Upadł na betonowy fragment, uderzając w niego plecami. Lasowska spokojnie go obserwowała, zastanawiając się, czy już ma dość, czy jeszcze chce się z nią bawić.
Przez dobre kilka minut nie był w stanie się poruszyć. Ból, jaki pojawił się po uderzeniu, sparaliżował go całkowicie. Czuł, jakby każda część ciała jakoś się przesunęła. Głowa niebezpiecznie pulsowała, sprawiając, iż przed jego oczami pojawiały się ciemne plamki. Musiał zamrugać kilka razy, zanim normalnie zaczął widzieć. Z wielkim trudem przewrócił się na brzuch, podpierając obolałymi łokciami.
Nie możesz aż tak bardzo koncentrować się na pojedynku. Masz wykonywać kolejne ruchy mechanicznie, a większość uwagi ma być zwrócona na świat dookoła, zagrożenia wynikające ze zbytniego zaangażowania. Jeden przeciwnik będzie chciał odwrócić twoją uwagę, drugi cię zabije.
Dopiero po chwili zrozumiał, o czym mówiła. Właśnie spadł z wysokości ponad dwóch metrów wprost na plecy, musiał zaciskać zęby, żeby nie jęknąć z bólu, a ona jeszcze próbowała go pouczać. Był wściekły.
Uniósł delikatnie głowę, patrząc, jak dziewczyna z gracją schodzi po kolejnych uchwytach i podąża w jego stronę. Odetchnął głęboko, chcąc schować gdzieś w głowie ten tępy ból, którym pulsowało całe ciało chłopaka, zapomnieć, nie dopuścić umysłu do zapoznania się z tą wiedzą. Potrzebował jednego przypływu adrenaliny, tylko jednego…
No dalej, Mierzejewski. Taki z ciebie cudowny agent, a jedno uderzenie i zaczynasz płakać? – mruknęła Agnieszka drwiąco, zatrzymując się zaraz przed nim. – Trzeba umieć przewidywać ruchy przeciwnika.
No właśnie – warknął Damian. Zacisnął zęby i błyskawicznie się podniósł, jednocześnie ręką podcinając jej nogi. Zauważył z zaskoczeniem, że próbowała zachować równowagę, ale przez to, iż się niczego nie spodziewała, trudno było jej zapanować nad sytuacją. Zanim upadła, zaliczając betonowe dno, tak jak on chwilę wcześniej, zdążył się podnieść i złapać ją, ratując tym samym przed upadkiem. Przyciągnął ją do siebie, jedną ręką trzymając jej dwie dłonie, żeby nie mogła się ruszyć, a drugą przytrzymując w pasie. Spodziewał się napadu złości, porządnego uderzenia jako zemsty albo czegoś w tym stylu, aczkolwiek żadne nowe bolące miejsce jego ciała się nie pojawiło. Spojrzał na nią. Dziewczyna oddychała spokojnie, miarowo, jakby nic kompletnie się nie wydarzyło, a na jej twarzy można było zobaczyć zaskoczenie, niepewność, ale pewną dozę satysfakcji zarazem. Miał odczucie, że na niej nic nie zrobiło żadnego wrażenia.
Natomiast Agnieszka była bardzo zadowolona. Nie spodziewała się, iż po takim upadku będzie w stanie się podnieść, a co dopiero zwalić ją z nóg. Sama nie raz zaliczyła uderzenie o ten beton, przy jednym z takim kość ramienia wypadła jej ze stawu i nie była w stanie kontynuować treningów przez dłuższy czas. Domyślała się, jak bardzo bolą go plecy, ale nic nie powiedziała. Współczucie nie było w jej stylu.
Przez cienki materiał swojej koszulki czuła ciepło jego ciała. Słodki oddech chłopaka na jej policzku sprawiał, że myśli w głowie zaczynały się plątać, nie znajdując logicznego wytłumaczenia. Od dotyku jego dłoni miała ciarki na całym ciele.
Nazwałbym to po imieniu, ale mi się oberwie.
Zamknij się.
Nie chciała tego usłyszeć. Nie chciała nazywać tego po imieniu. Nie chciała nawet myśleć w ten sposób. Nie rozumiała niczego, co działo się z jej głową… Zaraz, zaraz, zaraz. Ona go nienawidziła. Pracował z Diabłem nad sterownikami. Pomagał mu. Przez kilka lat był w stanie oddać życie za Lucyfera. Poświęcał swoje wolne chwile na stworzenie maszyny będącej w stanie zniszczyć świat. Lasowska spędziła pół swojego życia na próbach zgładzenia Diabła, a teraz to.
Co to to to nie.
Oj daj spokój, nie możesz…
Prędzej oderwę mu łeb, niż kiedykolwiek go polubię.
Kto by pomyślał – wyszeptała, nie dając odpowiedzieć swojemu natrętnemu przyjacielowi. – Nie spodziewałam się, że będziesz udawać, jaki ty męski jesteś. Proponuję udać się do lekarza, bo stan twoich pleców nie należy do najlepszych. Gratuluję… Ekhm… kreatywności – dodała, uśmiechając się kpiąco. Chciała wyswobodzić swoje dłonie z uścisku jego ręki, ale miał niezwykle silny chwyt. Wściekła się.
Czego się tak niecierpliwisz? – spytał, a w jego głosie pobrzmiewała złość. Agnieszka spojrzała na niego z zaskoczeniem. Po chwili jednak pokiwała głową.
ż, jestem w szoku – wyszeptała, przestając się wyrywać. – Nie spodziewałam się po grzecznym chłopcu takiej… brutalności, jeśli nie obrazisz się, jak to nazwę w ten sposób. Poznęcałabym się nad tobą jeszcze jakiś czas, ale nie chcę dawać ci możliwości zrobienia czegoś bardzo, bardzo nieodpowiedniego.
Na przykład? – spytał Damian.
Wykonania jednego z poleceń Diabła – odparła pewnie. Wykorzystując jego zdezorientowanie po tych słowach, wyrwała swoje dłonie. – Jutro o szesnastej, tutaj. Nie obchodzi mnie to, iż plecki będą cię boleć. Jeśli chcesz zasłużyć sobie na pomoc, masz udowodnić mi, że ci zależy.


Od tamtego dnia ich rozmowa podczas treningów nigdy nie zeszła na temat Diabła. Damian ani razu nie skarżył się na brutalność dziewczyny, obrywając jednak coraz rzadziej. Agnieszka zaczynała po prostu doceniać jego poświęcenie, chociaż głośno nigdy by tego nie powiedziała. Dla niej nadal pozostawał agentem związanym z Diabłem, a przeszłości nie dało się w końcu wymazać w żaden ze znanych sposobów. Nie licząc usunięcia pamięci, jednak nie chodziło o zniszczenie mózgu chłopaka. Lasowska próbowała zerwać jego wszystkie kontakty z Lucyferem. Nie zależało jej na tym, aby psychicznie czuł się dobrze, lecz żeby sama miała z tego korzyści. Była egoistką i dbała zazwyczaj tylko o siebie. Nawet Mierzejewskiemu przestało to z czasem przeszkadzać.
Rusz tą ręką jeszcze raz, a do twojej dupy ci ją wsadzę – warknęła, przerywając ciszę. Usłyszała cichy śmiech chłopaka, jednak żadnej odpowiedzi. Wiedziała, że nauczył się wyczuwać momenty, w których powinien odpowiadać, w których nie. Pasowało jej coś takiego, ponieważ ona nie traciła swoich nerwów na znienawidzonego ucznia, a ten nie lądował w skrzydle szpitalnym agencji tak często, jakby mógł.
Kolejne kilkanaście minut upłynęło w cudownej ciszy. Siedzieli w małym, multimedialnym pomieszczeniu, gdzie każda ściana była w rzeczywistości ekranem. Pojawiały się na nich zdjęcia najpiękniejszych miejsc świata, które miały wprowadzić nastrój melancholii. Przez pierwsze czterdzieści minut milczenia Mierzejewski nie robił problemów. Wiedział, po co siedzą po turecku i próbują się wyciszyć, jednak po prostu zaczynał się nudzić. Agnieszka miała idealnie wyczulony słuch i nawet, będąc usadowioną przed nim, potrafiła bezbłędnie odczytać ruchy jego ciała, pomimo tego, że ich nie widziała.
Podziwiał ją za to wszystko: za to, kim była; za to, jak poświęcała się, chcąc ratować cały świat; za to, jak potrafiła sprzeciwić się Zarządowi jako jedyna w całym ISAYSS… Naprawdę to doceniał. On tylko nie potrafił jej zrozumieć.
Dlaczego narażała swoje życie dla czegoś, czego nikt nie był w stanie opanować? W końcu, nie bez powodu tak pilnowane jest rozmieszczenie sterowników na całym świecie.
Dlaczego Diabłu tak bardzo zależało na jej śmierci? W końcu, nie była jedyną agentką z ISAYSS, która w pewien sposób mu się naraziła, a jednak tylko o niej ciągle gadał.
Dlaczego on jeszcze żyje? W końcu, na razie złamała mu tylko jedno żebro i zaledwie cztery razy krwawił po jej treningach, więc nie było tak źle.
Za dużo myślisz, za mało uważasz stwierdziła Weronika, kiedy próbowała zatamować krwotok z nosa, po jednym ze szkoleń z przewodniczącą sektora Szóstego. Aczkolwiek, on nie potrafił nie myśleć. Nurtowało go zbyt dużo pytań, za wiele chciał wiedzieć. Każde nieodpowiednie kończyło się uderzeniem, więc przestał zadawać je samej Agnieszce. Do wszystkiego dochodził powoli, ale nadal brakowało mu mnóstwo informacji.
Długo jeszcze? – zapytał, otwierając oczy.
Minęły niecałe dwie godziny – usłyszał odpowiedź. – Jakbyś wyczyścił łeb z myśli, to nie zastanawiałbyś się, ile jeszcze.
Nie potrafię tyle usiedzieć.
Zaśmiała się głośno.
Rączki świerzbią?
A co, tobie też się znudziło?
Odetchnęła głęboko, unosząc powieki i zaciskając dłonie w pięści. Damian oraz Tomek byli idealnymi przykładami typowych denerwujących ją facetów. Pozwalali sobie na więcej niż powinni, a większość docinek miała znaczenie czysto seksualne. Coraz ciężej było jej znosić ich towarzystwo. 
Możesz wyjść, nikt ci nie broni. Oszczędź mi tylko tego obrzydlistwa – warknęła głośno. Damian zaśmiał się wesoło. Nie zdążył jednak nic odpowiedzieć, bo do pomieszczenia wpadła zdyszana agentka z sektora dziewiątego.
Wstrząsy elektromagnetyczne – wysapała – w setkach miejsc na całym świecie.

*****
To ósmy… Ósmy, tak. Em, nie wiem, co mogłabym napisać. Na pewno dziękuję za wszystkie poprzednie komentarze, nie tylko właściwie komentarze, ale te kilka opinii, które dostałam na gg również. Bardzo motywują.
Nie uwierzycie, ale… w następnym rozdziale coś się wydarzy. Dziwnie brzmi, c’nie? W tym opowiadaniu prawie nic się nie dzieje, a tu nagle coś będzie. Ano, znudziły mnie właściwie te moje mdłe pod względem akcji rozdziały. Będzie duża zmiana.

A rozdział chciałam dedykować… (o brawo, moja druga dedykacja), Inez, o tak, bo bez niej większość notek wyglądałaby o wiele gorzej. Dlatego ten rozdział, ponieważ jest w nim dużo tego twojego fizycznego geniusza, soł :D Krótka zapowiedź rozdziału 9 już w ramce obok.

Najmniej zmian ze wszystkich rozdziałów, właściwie w ogóle ich nie było. Ten post wyjątkowo podobał mi się w takiej formie, w jakiej był wcześniej, kilka literówek zostało poprawionych jedynie.



23 komentarze:

  1. Damian <3
    Ha, czuję, że serce zimnej pani L. zmięknie dla pewnego pana M.
    Wiesz, Twoje opowiadanie jest na tyle ciekawe, że mi całkiem nie przeszkadza brak większej akcji. Owszem, z chęcią przeczytam następny rozdział, bo ciekawa jestem, co dalej będzie z Agnieszką i Damianem oraz zastanawiam się, o co chodzi z tymi wstrząsami, no i mam nadzieję, że będzie więcej Diabła i że okaże się, czy Dzieci Diabła serio są po stronie agencji, czy jednak trzymają stronę Lucyfera (trochę się pogubiłam i nie jestem pewna co do tej kwestii).
    Jej, liczę, że mnie nieziemsko zaskoczysz ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę, naprawdę nie chciałam, żeby to tak wyszło, ale... No, jakoś tak wyszło :D a przy "Damian <3" to się zgodzę xD
      Agnieszka i Damian... to w najbliższych rozdziałach raczej nie będzie temat numer 1, nie tak, jak w tym. Natomiast wstrząsy będą szczegółowo wytłumaczone, nad obecnością Diabła jeszcze się zastanowię, a Dzieci Diabła... To jest skomplikowane. Na początku, gdy dostały się do ISAYSS, to nadal szpiegowały dla Lucyfera, pomimo tego, że idealnie grały role poszkodowanych zdrajców. Ale od poprzedniego rozdziału jednak pracują dla agencji... tzn. Agnieszki i nie wiem, czy będę to jeszcze bardziej mieszać.
      Ja też liczę, że będziesz zaskoczona xD

      Usuń
  2. Damian&Agnieszka = Damieszka albo Agnian. Ono będą razem, ona w końcu zacznie darzyć kogoś prawdziwym uczuciem... Rozmarzyłam się. Znając twoje możliwości, spieprzysz to specjalnie, coś się będzie musiało wydarzyć. A te 'seksualne podsteksty'... Wiesz, jakby mi taki facet jak Damian wyskakiwał z podobnymi to bym się kuźwa cieszyła, oj tak <3
    Setki wstrząsów? Był jeden jedyny, a teraz setki? Coś się wydarzy, nie mogę się doczekać, dodawaj szybko! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie spieprzę niczego specjalnie. Nie będę musiała się wysilać, samo się wszystko zepsuje xd a na ten twój wniosek to nie odpowiem, nie chcę ci mieszać we łbie.
      Tak, setki wstrząsów, zobaczysz :D

      Usuń
  3. Hahahaha, Geniuszu mój Ty kochany (teraz o Tobie jest, Świstaczku) <3
    Dziękuję za dedykację (troszke bez sensu, bo co ja niby takiego robię?), nie spodziewałam się :>
    Huehuehue, zaczyna się *Izi podskakuje jak głupia* Zaczyyyyyyyyyyyyna się <3
    Taaak, wiem.
    Damian - typowy-typowy facet, którego ubóstwiam :D
    Aga - normalnie jakbym siebie widziała, nie licząc kondycji ;p
    Słoneczko, a spróbuj mi dodać kolejną notkę bez podkładu muzycznego, to uduszę -.- Zdajesz sobie sprawę, jakie to irytujące?
    Meh, wstawiaj ten rozdział, bo ja już chce (God, zabrzmiałam jak pięcioletnie dziecko XD)
    Weny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś moim natchnieniem, nie musisz tego rozumieć, ważne, że ja mam takie odczucia, o! <3
      Ja po prostu zapominam o tej muzyce. Powinnam w czerwcu ogarnąć już podkłady muzyczne do wszystkich rozdziałów, ale sama nie wiem, jak to będzie. Następny w połowie czerwca bejb, poczekasz :D

      Usuń
  4. Och moja kochana Nersi, to jest cudowne!
    Muszę powiedzieć, że jak dla mnie to ty możesz pisać z gorączką, ponieważ ufff nadrabiam zaległości i choć przeczytałam poprzednie rozdziały to ten zdecydowanie należy do moich faworytów!
    Och i Damian <3 Czytając twoje opisy rozpływałam się nad jego sylwetką :D I co gorsze jego imię przypomina mi trylogię OMEN!!!!!!!!!!!! Czy to jakiś znak? :>
    Normalnie popatrz na jaką złą drogę mnie prowadzasz! :D
    Weny moja kochanieńka<3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaaaak, udało mi się Cię zachwycić, mogę umierać xd
      Ej, ale wiesz, że jakoś się tak łatwiej pisało :O poważnie, bardziej się rozmarzyłam, za bardzo fantazjowałam i wyszło coś takiego.
      Odnoszę wrażenie, że obie lubimy facetów w opowiadaniach... W wizualnym znaczeniu, myślę, iż domyślisz się, o co mojej łepetynce chodzi xd
      Dziękuję <3

      Usuń
    2. Widocznie musisz częściej robić maślane oczy i marzyć :)
      A ja idę kolejny dzień umierać z migreną do roboty
      Nawet nie wiesz jak bardzo uwielbiamy naszych wyidealizowanych facetów! Mam nadzieję, że dasz mi więcej tego Damiana :D
      Wiem co ci po tej łepetynce chodzi :)
      Proszę <3

      Usuń
    3. Też mi się tak wydaje :D
      Będzie dużo Damiana, on jest jednym z głównych bohaterów, więc nie raz jeszcze się pojawi <3
      A ty zdrowiej z tej migreny *-*

      Usuń
  5. Pierwsza rzecz o której napiszę to też ta, która jako pierwsza została zauważona - nowy szablon! Nagle zrobiło się dużo bardziej mrocznie... Nowy cytat na belce też jest świetny.

    Iiii... wracam do fabuły. Też na początku byłam przekonana, że serce najtwardszej agentki coś zmięknie do naszego Damiana, ale w atmosferze ogólnych spisków zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno. I doszłam do wniosku, że nie, bo to by było zbyt oczywiste. Z drugiej strony to też łatwo wywnioskować, więc może właśnie będą parą. Tylko jeśli... Zgubiłam się. Przestaję spekulować na temat ich współnej przyszłosci, bo przyprawia mnie to o ból głowy.

    Za to bardzo plastycznie opisałaś salę do ćwiczeń na początku. Mam jej bardzo wyraźny obraz w głowie. W ogóle rozdział był świetny i bardzo przyjmenie się o ich treningu czytało.

    malcadicta-fantasy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jakoś tak tamten mi się już znudził. Czasami potrzeba zmian ;)
      Cóż, skoro komuś zaczęło wydawać się to skomplikowane, to ja się cholernie cieszę! Niby banalnie i łatwo, a jednak nie do końca. Jestem z siebie dumna xD
      Och, fajnie, że mogłaś to sobie wyobrazić. Czasami trudno ogarnąć rzeczy, osoby, pomieszczenia, których nie jesteśmy w stanie dostrzec w rzeczywistym świecie. Ale na szczęście nie jest tak źle.

      Usuń
  6. Kurde, uwierz, ale mój pierwszy komentarz, jaki o mało nie powiedziałam na głos, było o ja pierdo..le. Zostałam tak zaskoczona faktem, że to już koniec, że aż poczułam gniew i złość na ciebie, bo usadowiłam się, tak, aby dalej dobrze mi się czytało, a tu proszę witają mnie Twoje słowa "To ósmy… Ósmy, tak. Em...". Tak przyjemnie czytało mi się tę część, że naprawdę czuję taki niedosyt, a to zaś powoduje frustrację i mimo iż cieszę się, że przeczytałam rozdział, jestem zła na jego długość i na Ciebie, że przerwałaś w takim momencie.
    Po prostu uwielbiam, kiedy takie wątki, gdzie hormony górują i zostaje to opisane w taki subtelny sposób. Osobiście nie przepadam za zbyt wyraźnymi miłosnymi sytuacjami, jakimiś zauroczeniami itp., ale ty stworzyłaś taki piękny klimat i napięcie, tak miałam wrażenie, że zaraz coś się wydarzy i nie będzie to uderzenie w twarz, że nie mogłam oderwać wzroku. To naprawdę był dobry wątek, mam nadzieję, że pojawią się jeszcze takie, aż dziwne, że mówię to ja, ta która przepada za walkami i krwią, ale oczarowałaś mnie, naprawdę.
    Rozdziały 9 już nie mogę się doczekać. Skoro ma być jakaś grubsza akcja, to warto poczekać, mam nadzieję, że niedługo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, nie spodziewałam się, że długość może kogoś wkurzyć, łagodnie to ujmując. Ale cieszę się, że tak cię wciągnęło, baaaaaaaardzo się cieszę :D
      Nie chciałam, aby było zbyt romantycznie, bo sama nie lubię za bardzo widocznego uczucia w tekstach. Zresztą, to ma się dopiero zacząć, nie mogą od razu wyznawać sobie miłości xD

      Usuń
  7. Motyla noga, mogłaś chociaż wpaść i napisać, nawet nie komentując, że jest rozdział ósmy!!! >.<
    Jestem ostatnia :(

    Zdecydowanie jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy rozdział. Bardzo fajnie opisałaś walkę i całe to zajście między Agnieszką a Damianem.
    No właśnie, Damian... <3 *_* Uwielbiam go i wątek miłosny przydałoby się baaardzo rozwinąć (wiem, niepoprawna ze mnie romantyczka xD). Bardzo subtelnie na razie sprawy się mają, ale to doskonale, takie budowanie napięcia.

    Nie mogę się doczekać nowego rozdziału!!!
    Jeśli byś mogła, to powiadom mnie proszę, bo ja zawsze zapominam, żeby spojrzeć... -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, przeczytałam datę ;) To będę czekać... :)

      Usuń
    2. Wiesz... Ja szczerze mówiąc, sama zapomniałam ostatnio porozsyłać info o nowym rozdziale, więc moja wina :| ale następnym razem nie zapomnę, obiecuję! <3
      rozwinę, rozwinę, jak będziecie cierpliwie czekać to wszytko będzie dobrze :D

      Usuń
  8. Chyba powinnam Cię bardzo, baaaaardzo przeprosić za wieczne obiecywanie komentarza, który pojawi się dopiero... dzisiaj. Niestety. Głupio mi strasznie, że tyle zwlekałam, ale wiecznie mi coś wypadało, wiecznie nie miałam czasu wypowiedzieć się na temat dalszego ciągu, co skutkowało tym, że nazbierało mi się kilka rozdziałów do nadrobienia. Ale jestem i mam nadzieję, że teraz będę bardziej systematyczna.
    Zacznijmy może od tego, że cholernie mnie wciągnęło. Nersi, jesteś po prostu wspaniała. Piszesz w tak przyjemny sposób, tak lekko się to czyta, i w dodatku zaciekawiasz czytelnika z każdym kolejnym postem coraz bardziej. No jestem oczarowana Twoją twórczością. Tak, chwalę Cię i chwalę, ale co innego mi pozostaje, skoro spotykam się z tak dobrym i oryginalnym opowiadaniem? Wielkie gratulację za wymyślenie tak spójnej, intrygującej i niespotykanej fabuły. Naprawdę należą Ci się same pochwały.
    Jednakże przejdźmy do rzeczy. Pojawiło się kilka błędów, ale były one tak błahe, że nie warto się nimi przejmować. Dla przykładu tylko podam kilka, gdyż nie zapisywałam ich – przepraszam, ale czytając, nie zwracałam na nie aż tak dużej uwagi. Głównie to maleńkie literówki typu: "Czuł się, jakby przeżył jakiś wypadek samochody." Albo źle postawiony przecinek, np. "Nie do końca jednak chciała wiedzieć, co." Jest on tam zbędny, gdyż nie mamy żadnego orzeczenia, a i to 'co' odnosi się bezpośrednio do 'wiedzieć'. Poza tym widziałam raz błędne wyrażenie „tylko i wyłącznie” oraz … coś jeszcze, ale teraz nie mogę sobie tego przypomnieć. W każdym razie jest tego tak mało, że absolutnie nie odbiera temu opowiadaniu niczego.
    Jeśli chodzi jednak o sprawy związane z przebiegiem akcji, to miałam maleńki problem z rozszyfrowaniem o kogo w danej chwili chodzi. Czasami piszesz tak, że czytelnik musi się domyślić, o kim teraz mowa, a i bohaterowie nie są znowu aż tak wyraźnie zarysowani. Na razie widać, że skupiasz się na Agnieszce, którą po prostu uwielbiam – a jej tekst w stylu „Niee, Stefkowi chodziło o to, że miał słoną zupę na obiad” i w dodatku wypowiedziany z irytacją w głosie, jest po prostu klasykiem. Uwielbiam ją, normalnie ją uwielbiam. Sam Damian również mi przypadł do gustu, zwłaszcza po tym treningu. Czyżby zrodziło się wkrótce między nimi jakieś uczucie? Ciekawie by było, acz na razie z chęcią poczytałabym o tych sterownikach, Diable i wszystkim, co związane z zagładą świata. A propos Diabła – niby prosto go nazwałaś, ale moim zdaniem idealnie wkomponowuje się w treść, jego 'pseudo' spełnia wszystkie wymagania, jest pospolite, ale wcale nie nudne. Ach, i jeszcze bardzo podobał mi się fragment w Zarzewiu. Genialnie opisany, mogłam sobie wszystko wyobrazić. Intryga nam się zresztą szykuje niezła, aż mnie ciekawość zżera, cóż dalej nam kochana zaserwujesz. Podejrzewam jednakże, że będzie to coś równie dobrego jak poprzednie notki.
    Ale żeby nie było tak kolorowo – uważam, że nieco mało opisujesz resztę bohaterów. Być może chcesz to zrobić później, ale sądzę, że nie będzie to zbyt dobre rozwiązanie. Czytelnik musi mieć świadomość kto jest kim, a ja takowej nie miałam, myliłam osoby, musiałam się domyślać – ale prawdopodobnie to moja pamięć jest taka lichutka, więc tam Lenką się zbytnio nie przejmuj.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osz matko, ty żyjesz xD Bardzo mnie to cieszy <3
      Ja natomiast zacznę od tego, że za bardzo mi schlebiasz, a ja się z tym czuję trochę dziwnie. Pewnie mam buraka na twarzy, jak zwykle. Błędy lecę poprawić (dziękuję!).
      A opisy reszty bohaterów... Wiem, staram się ogarniać resztę i pracuję nad wplątywaniem większej ilości informacji o innych w te rozdziały. Mam nadzieję, że z czasem będzie widoczna poprawa. Dziękuję, dziękuję, dziękuję za opinię <33

      Usuń
    2. A żyję, żyję ;D
      Och, niepotrzebnie. Zasługujesz na pochwały, to i pochwały dostajesz. Nie powinnaś się zawstydzać czy Bóg wie co jeszcze, bo rzeczą normalną jest to, że dobre opowiadanie otrzymuje pozytywne opinie :)
      Ach, jeszcze zapomniałam wspomnieć w poprzednim komentarzu - szeroka lista w ogóle nie działa ;(

      Usuń
    3. Jak to nie działa? Mi normalnie wszystko się w niej pokazuje, może to kwestia przeglądarki? -.-

      Usuń
  9. Tak sobie wchodzę na Twojego bloga, czytam sobie rozdziały po raz setny i nagle nasuwa mi się takie jedno pytanie: to Aga ma ten sterownik, tak? Ona, że ona, że trzyma go sobie pod poduszką? Bo było, iż Diabeł chciał ją zabić, ale po to, żeby zdobyć sterownik? Drugi, tak (jeden już ma, Damian pomógł mu go skończyć). W takim razie: po co mu drugi sterownik? Masło maślane masłem polane, wiem, ale dlaczego ona ma jeden sterownik i po co Diabły drugi?

    btw, dzisiaj 15, rozdział poproszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. btw, czytasz moje opowiadanie po raz setny? Naprawdę nie masz nic innego do roboty, skarbie? ;o
      Tak, to było napisane: ona ma sterownik. Nie było nic wspomniane (tak mi się wydaje przynajmniej), że Diabeł chce zabić ją, aby go zdobyć. Zresztą, muszę sama to ogarnąć.
      Dlaczego ma drugi sterownik dowiecie się za jakiś czas. Drugie pytanie - ta sama odpowiedź :D
      Wiem, że nie cię wkurzam, no ale... <33

      Usuń

Cieszę się, że postanowiłeś/aś zostać dłużej na moim blogu. Bardzo Ci za to dziękuję! Jeśli masz chwilę wolnego czasu, byłabym dozgonnie wdzięczna, gdybyś zostawił/a po sobie komentarz, a w nim szczerą opinię na temat przeczytanego rozdziału. Miłego dnia!