Prolog


4 styczeń 2078 rok
Moskwa 

Staroświecki zegar z początku dwudziestego wieku wybił godzinę trzecią w nocy, przerywając wszechobecną ciszę. Matwiej Hoszczenko zdawał się jednak kompletnie tego nie zauważać. Siedział nieruchomo w skórzanym fotelu przed oknem, obserwując uśpioną stolicę Rosji. Kiedy przypominał sobie wydarzenia sprzed trzydziestu lat, widział zniszczone budynki, umierających na ulicach w biały dzień ludzi, niewzruszone twarze żołnierzy kierujących się w stronę granic miasta. Nie miał dobrych wspomnień z dzieciństwa. Zazdrościł osobom, które spędziły swoje pierwsze lata w czasach pokoju i mogły cieszyć się wtedy życiem. Trzecia Wojna Światowa wybuchła niespodziewanie; zniszczyła miliardy marzeń, miliony mieszkańców, tysiące osiągnięć, setki miast i kilkadziesiąt krajów. Doprowadziła Ziemię do ruiny, nie oszczędzając dosłownie nikogo. Teraz było inaczej: sytuacja polityczna została unormowana, zawarto wiele traktatów, podpisano mnóstwo dokumentów określających nowy porządek świata. Od niecałych trzynastu lat trwał względny pokój, a lokalne konflikty załatwiano po cichu, nie rozpowszechniając informacji w skorumpowanych mediach.
Prezydent Rosji westchnął cicho, jakby z utęsknieniem. Podrapał się delikatnie po brodzie, myśląc o najbliższym spotkaniu Rady Bezpieczeństwa. Musiał być przygotowany na najgorsze. Jego kraj nie miał już sojuszników, rozdzielenie poszczególnych republik oraz obwodów pomiędzy inne państwa było kwestią kilku miesięcy. Dzisiejsi mieszkańcy i obywatele Rosji płacili za błędy popełniane przez poprzednie władze kraju, co wydawało się niesamowicie niesprawiedliwie. Już za jakiś czas potężna Federacja Rosyjska miała przestać istnieć – dokładnie tak jak inne kraje, które popełniły ten sam błąd. Sprzeciwiły się WOPOS.
– Dobry wieczór, panie Hoszczenko.
Mężczyzna gwałtownie się odwrócił. Ciężko było mu dostrzec cokolwiek we wszechobecnej ciemności, dlatego wyciągnął rękę i włączył dużą lampę stojącą na stoliku obok fotela. Nie dawała ona za wiele światła, jednak poczuł się znacznie lepiej. Rozpoznając znajomą sylwetkę, głośno odetchnął z ulgą.
– Przestraszyłaś mnie – powiedział, kładąc dłoń na klatce piersiowej. Jego serce biło zdecydowanie za szybko.
– Słyszę to dosyć często – odparła tajemnicza postać, nadal tkwiąc w progu pomieszczenia. Prezydent machnął ręką, dając jej do zrozumienia, żeby weszła, aczkolwiek nie ujrzał żadnej reakcji. Przełknął ślinę.
– Chciałem z tobą porozmawiać.
– Tak, wiem. Cieszy mnie, że jest pan zainteresowany propozycją organu negocjatorskiego. Zapewni to bezpieczeństwo zarówno panu, jak i przyszłości mieszkańców Rosji.
– Biorąc pod uwagę fakt, iż kraj za jakiś czas przestanie istnieć, pojęcie mieszkańca Rosji jest kwestią dyskusyjną.
Usłyszał cichy, wymuszony śmiech. Po dłuższej chwili nieprzyjemnego milczenia tajemnicza osoba ruszyła w kierunku prezydenta. Kiedy weszła w krąg bladego światła rzucanego przez starą lampę, mężczyzna ujrzał młodą, poważną dziewczynę ubraną w obcisły, czarno-szary strój. Przechyliła delikatnie głowę, a spojrzenie lodowato niebieskich oczu wbiła w prezydenta.
– Nie ze mną powinien pan rozmawiać na ten temat. Podpisał pan dokumenty, sprawa została załatwiona. Ja tylko wykonuję polecenia.
– Polecenia, tak – odparł Matwiej Hoszczenko, uśmiechając się niepewnie. – Po co więc tutaj jesteś?
– Och, myślę, że pan świetnie wie po co – zamruczała cicho. Od razu przestał się uśmiechać. Było w niej coś niepokojącego, coś zimnego, czego wcale nie chciał poznawać. Zacisnął palce na poręczy fotela, próbując uspokoić swoje przerażone myśli.
– Mam zostać przeteleportowany na…
– Ma pan zostać usunięty, nie przeteleportowany – przerwała mu. Mówiła powoli, wyraźnie wymawiając poszczególne wyrazy, jakby tłumaczyła to małemu dziecku. – Nie wiem, kto powiedział panu o przeniesieniu na inną planetę, ale chciał zapewne pana uspokoić. Nie taką przyszłość WOPOS zaplanowało dla Matwieja Hoszczenki.
Z kieszeni obcisłych spodni wyciągnęła biały, podłużny przedmiot. Mężczyzna wpatrywał się w urządzenie zafascynowany, nie wierząc, że może zobaczyć go na własne oczy…
– Miło się z panem współpracowało, ale ruchy konspiracyjne, które dobrowolnie pan wspiera, zaczynają robić coraz większe zamieszanie. WOPOS ma przez to problemy.
Dopiero po chwili dotarł do niego sens słów dziewczyny. Sięgnął do kabury, jednak w momencie, kiedy jego palce zacisnęły się na uchwycie broni, poczuł silny ból w klatce piersiowej. Po chwili nie musiał się już przejmować niczym.
– Widział pan za dużo – wyszeptała morderczyni.
Wyprostowała się z gracją i uśmiechnęła sardonistycznie. W ręce trzymała zakrwawione serce ostatniego prezydenta Federacji Rosyjskiej – Matwieja Hoszczenki.
__________

Na początek chciałabym Wam życzyć wesołych, spokojnych, cudownych świąt Bożego Narodzenia i udanego Sylwestra, oczywiście, żebyście zabalowali gdzieś na poważnie i niczego później nie pamiętali - czyli żeby było zajebiście :D
No i bardzo Wam dziękuję za wszystkie urodzinowe życzenia! To była wyjątkowa siedemnastka, po części dzięki Wam <3 
Przez kilka dni intensywnie myślałam nad czym, co w końcu powinnam zrobić - kontynuować tamtą wersję czy przedstawić Wam to wszystko od początku. Jednak moje własne odczucia wygrały i oto prolog do całkowicie nowej wersji. Może zwróciliście uwagę, ale przede wszystkim czas akcji się zmienił - to już nie jest 2015 rok, a 2078. Rzeczywistość wreszcie będzie zgodna z sytuacją polityczną i gospodarczą, nie będę musiała kombinować z absurdalnymi wytłumaczeniami i łudzę się, iż dzięki temu wszystko wyjdzie znacznie realistycznie. Agnieszka, jako główna bohaterka, oczywiście zostaje - tej postaci nigdy chyba na dobre się nie pozbędę. Jest za... Skomplikowana, tak, idealnie stworzona pewnie nadal nie będzie, ale trochę zmieniłam jej charakterek. Nie potrafię jednak określić, czy będzie to zmiana na dobre, czy przypadkiem nie wyjdzie jeszcze gorzej
Chcę was również poinformować, że będę pisała to ciut inaczej od tamtej wersji - bardziej "na poważnie". Każda nowinka technologiczna będzie tłumaczona w bardziej naukowy sposób. Postaram się nie zarzucić was jakąś szczególnie skomplikowaną terminologią, ale na pewno wszystko będzie określone dokładniej, przy czym mam cichutką nadzieję, że wyjdzie to na lepiej.  
Dzisiaj mija dokładnie rok od publikacji prologu tamtej wersji. Przez cały 2013 napisałam 16 rozdziałów i prolog, dwa z nich nie ujrzały światła dziennego (z bardziej... eeee... niezrozumiałych dla innych przyczyn), przy czym zdaję sobie sprawę, że teoretycznie przez trzy miesiące (czerwiec, lipiec, sierpień) ten blog był zawieszony. Mam wrażenie, że teraz będzie mi znacznie łatwiej, możliwe, iż o wiele szybciej będę pisała te rozdziały i chciałabym publikować je średnio co 10 dni, dlatego mam nadzieje, iż plany w miarę się zrealizują.
Jeszcze raz wesołych świąt i do usłyszenia przy rozdziale pierwszym :)